czwartek, 18 września 2014

Zmiana art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych

W ostatnich miesiącach pisałem o propozycjach zawarcia ugody rozsyłanych do internautów, wzywających jednocześnie do zapłaty określonych sum pieniężnych tytułem naprawienia szkód uprawnionych z praw autorskich. 

W ramach prowadzonej przeze mnie działalności gospodarczej doradzałem wielu osobom, które znalazły się w takiej sytuacji. Często były to osoby mocno przestraszone, nie mające dotychczas żadnego konfliktu z prawem. Bardzo często były też przekonane o swojej niewinności i absolutnie pewne, że ani nie ściągały określonych wezwaniami materiałów, ani nie robił tego żaden z ich domowników.

Wobec powyższego, wraz z posłem Andrzejem Jaworskim rozpoczęliśmy prace zmierzające do zmiany tej sytuacji. Wiele środowisk z pewnością z pewnością oczekiwałoby dalej idących zmian, być może połączonych z dogłębną reformą prawa autorskiego. Taka reforma najprawdopodobniej w najbliższych latach będzie przeprowadzana z inicjatywy Komisji Europejskiej.

Póki co jednak, projekt ten - polegający na usunięciu art. 116 ust. 1 ustawy - jest absolutnym minimum zmierzającym do racjonalizacji zagrożenia prawnokarnego dla przeciętnego użytkownika internetu.

Obecnie art. 116 ust. 1 brzmi tak:
1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Oznacza to, że zagrożone karą jest każde rozpowszechnienie, choćby piosenki czy artykułu, którym dzielą się użytkownicy portali społecznościowych lub blogerzy - także przez podanie samego linku kierującego do takiego utworu, a umieszczonego np. w portalu YouTube przez osobę nieuprawnioną.

Zgodnie z propozycją karalne byłoby tylko takie rozpowszechnienie, które zostało dokonane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Usunięty zostałby tym samym automatycznie ust. 4 przewidujący karę za nieumyślne rozpowszechnienie.

Poniżej przedstawiam uzasadnienie zmian.

Wellcome Library, London
Man standing in a courtroom dock putting his case forward to the magistrate. Wood engraving by L. Raven-Hill, 1904



Ostatnie lata na całym świecie przyniosły rozwój zjawiska nazywanego „copyright trolling”, polegającego na masowym, zautomatyzowanym ustalaniu naruszeń prawa autorskiego – przede wszystkim poprzez sieć Internet – oraz rozsyłaniu propozycji ugód dzierżawcom łącz internetowych, z których nastąpiło naruszenie praw majątkowych.

W Niemczech, według ustaleń organizacji IGGDAW, w roku 2013 ponad 70 podmiotów zajmujących się tego typu działalnością wysłały ponad 100.000 wezwań. Średnia kwota roszczeń wynosiła 829,11 euro.

W ciągu ostatnich miesięcy działalność taką rozpoczęły kancelarie prawne w Polsce, jednak z uwagi na długotrwały charakter postępowań cywilnych oraz konieczność gromadzenia przekonującego materiału dowodowego dla uzasadnienia swoich roszczeń – w tym przede wszystkim ustalenia konkretnej osoby, dokonującej naruszenia praw – uprawnieni z tytułu praw autorskich na masową skalę składają do Prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa określonego w art. 116 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Takie postępowanie, jak wynika z przeprowadzonych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2013 roku konsultacji społecznych, bierze się z „niezadowolenia ze skuteczności postępowania cywilnego”, a „możliwość skorzystania z powództwa adhezyjnego w ramach postępowania karnego staje się substytutem cywilnoprawnej drogi dochodzenia roszczeń.” Według ustaleń prasowych, jest to co najmniej 100.000 zawiadomień złożonych do organów ścigania, wykonanych w sposób zautomatyzowany, a mający na celu przede wszystkim uzyskanie danych osobowych dzierżawców łącz internetowych.

Ponadto, informacja o rozpoczętych postępowaniach karnych umieszczana jest w rozsyłanych do abonentów wezwaniach do zawarcia ugody. Wzory takiej „ugody” przewidują zrzeczenie się roszczeń uprawnionego pod warunkiem zapłaty kwot pieniężnych od kilkuset do kilku tysięcy złotych.

Podkreślenia wymaga, że tak formułowane wezwania nie są rozsyłane do osób, co do których można z pewnością stwierdzić, że dokonały naruszenia praw autorskich – a jedynie takich, które zawarły stosowne umowy z dostawcami usług internetowych i których dane osobowe w związku z powyższym są przez nich gromadzone. Tym samym, wobec stanowczego charakteru pism oraz oparcia ich o autorytet organów państwa, w tym zagrożenie dochodzenia swoich roszczeń na drodze sądowej i prawnokarnej, na zawarcie „ugody” decydują się bardzo często osoby nie mające nic wspólnego z naruszeniem prawa, a zmierzające jedynie do polubownego zakończenia sprawy.

Oznacza to, że cały proces gromadzenia na wielką skalą danych osobowych oraz dochodzenia roszczeń natury cywilnoprawnej jest realizowany przez organy ścigania na koszt Skarbu Państwa.

Art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje typ zasadniczy przestępstwa, polegającego na rozpowszechnianiu cudzego utworu bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom, a także dwa typy kwalifikowane – w przypadku, gdy rozpowszechniający dokonywał tego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej albo stanowi to jego stałe źródło dochodu lub organizuje (kieruje) taką działalnością. Zrozumiałe jest, że typy kwalifikowane przestępstwa przewidują surowszą odpowiedzialność karną sprawcy, tym bardziej że dokonywane są z pobudek zasługujących na szczególne potępienie.

Przestępstwo przewidziane w art. 116 ust. 1 ustawy dokonywane jest bez korzyści majątkowej dla kogokolwiek, najczęściej w sposób nieświadomy i nie ma na celu pokrzywdzenia uprawnionego z praw autorskich. Wobec powyższego, kryminalizacja takich zachowań stoi w sprzeczności z zasadniczymi wartościami, które prawo karne winne jest realizować.

Zmiana zgodna jest z obowiązującymi przepisami prawa międzynarodowego, wiążącymi Rzeczpospolitą Polską.

W szczególności zmiana ta nie stoi w sprzeczności z wytycznymi dyrektywy 2001/29/WE z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym, zgodnie z którą „autorzy i artyści wykonawcy, aby móc kontynuować swoją twórczą i artystyczną pracę, muszą otrzymywać stosowne wynagrodzenie za korzystanie z ich utworów, tak samo jak producenci, aby móc finansować tę pracę.”

Aktem prawnym, który wymaga nałożenia sankcji karnych na sprawców naruszania praw autorskich jest Porozumienie w sprawie handlowych aspektów praw własności intelektualnej (TRIPS) zawarte w roku 1994, do którego Polska przystąpiła w roku 2000.

Zgodnie z Artykułem 61 Porozumienia: „Członkowie ustanowią procedury karne i kary, które będą stosowane przynajmniej w przypadkach umyślnego podrabiania znaku towarowego lub piractwa praw autorskich, dokonanego na skalę handlową.”

Oznacza to, że kryminalizacja każdego rozpowszechnienia przedmiotu praw autorskich wykracza zdecydowanie poza obowiązki nałożone na Polskę tym Porozumieniem.

Wobec opisanego wyżej masowego i zautomatyzowanego wykorzystywania przepisów karnych do realizowania roszczeń cywilnoprawnych na koszt Skarbu Państwa oraz braku przeszkód prawnych do zmiany przedmiotowego przepisu, zmiana ta przyniesie wymierne skutki w postaci racjonalnego wykorzystywania zasobów osobowych i finansowych organów ścigania i skupieniu ich na czynach szczególnie godzących w uprawnionych z praw autorskich. Zmiana ta nie przeszkodzi również realizacji słusznie przysługujących twórcom i innym uprawnionym z praw autorskich roszczeń cywilnoprawnych wobec osób naruszających te prawa.

5 komentarzy:

  1. Dobra robota! Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała inicjatywa jeśli ktoś nie pobiera korzyści materialnej za pobrany plik czemu jest traktowany jak kryminalista ? Albo nieświadomie rozpowszechnia dobrze ze w końcu ktoś to zauważył ale będzie ciężko to przepchnąć dalej znając układy w naszym kraju i kto za to naprawdę ma korzyści z copyright trolling kancelarie i prokuratorzy i gdzie tak naprawdę idą te pieniądze osób które ulegną naciskowi wyłudzenia korzyści majątkowej przez zastraszanie prawne

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejne nowelizacje. Warto być na bieżąco, zwłaszcza jeżeli chodzi o prawo autorskie.

    OdpowiedzUsuń
  4. ▲▲▲ Oj ludziska co w głowie macie tylko srebrniki jak Judasze. Każdy rodzaj sztuki jak muzyka, tekst, rzemiosło zgadzam się powinien być tak chroniony. Lecz gdy wchodzimy w dziedzinę nauki a co za tym idzie i analizy i zabraniamy na własny użytek testowania, sprawdzania, to zatrzymujemy postęp i rozwój, który ma wpływ na losy wszystkich, nawet tych niezainteresowanych. Moja branża to oprogramowanie i bezpieczeństwo aczkolwiek to tylko wierzchołek góry lodowej. Gdyby nie wersje shareware oprogramowania [z reklamami], wiele możliwości programów bym nie poznał a przez to byłbym uboższy w wiedzę, także nie odnalazłbym wielu błędów i dziur bezpieczeństwa w oprogramowaniu, gdyż po prostu ludzi nie stać na to by kupować wszystko, a geniusze mają tak szerokie horyzonty, że przeskakują w pomysłach o dekady innych. ▼▼▼ Przytoczę wam tylko ostatni mój przypadek :
    mój ojciec miał internet z Orange [kiedyś Polska firma pod nazwą Idea, wykupiona przez niemców zmieniła nazwę na Orange], i za złotówkę dostał świetnie wyglądający modem z trzema antenami. Poza wyglądem reszta to katastrofa, .... miał chwilowe problemy z internetem więc wszedłem w ustawienia tego urządzenia i oczom nie wierzyłem, gdy przywitał mnie komunikat błędu wygenerowany w języku programowania Java !!! Java średnio raz w miesiącu wydaje łatkę bezpieczeństwa, która zamyka kolejne dziury w tym "oprogramowaniu" i tak już od wielu lat, a modemy czy routery z ich produkcji nie posiadały zdalnej aktualizacji oprogramowania, tak więc były dla wtajemniczonych otwartą bramą do konsumentów i firm --- TOTALNA INWIGILACJA --- a następnie wykup dobrze prosperujących i dochodowych przedsiębiorstw, to nam zaserwowali kto ano NIEMCY. Już połowa Polski jest przez nich wykupiona. Dawniej potrzebowali wojny światowej i mordowania by się wzbogacić teraz inwigilując rozmowy telefoniczne, np: przez T-mobile i m.in. księgowość dzięki internetowi mają wgląd w rynek i wiedzą jak inwestować i kiedy daną firmę najkorzystniej przejąć. Był to środek roku 2013 a ja tak się tym odkryciem zaniepokoiłem, że zacząłem badać logi i całkowity ruch na komputerze i serwerach i odkryłem zaawansowane oprogramowanie szpiegujące, które to zainfekowało również mój komputer tzw. Botnet o przerażających możliwościach. Czym prędzej pozbyłem się zagrożenia ze swojego komputera i zacząłem rozsyłać wieści i alerty w internecie, gdyż groziła nam podobna sytuacja jaka była w Grecji, łącznie z blokadą funduszy na kontach bankowych, gdyby tym oprogramowaniem zainteresowali się hakerzy. Jako pierwszy po niecałym miesiącu zareagował Kaspersky Antywirus, publikując krytyczną aktualizację, krótko po tym w publicznej telewizji władze wymijająco przyznały, że istniało zagrożenie ... które pochodziło w wysokiego szczebla Stanów Zjednoczonych ... że nawiązano współpracę i że otworzono w Polsce około 15 nowych grup reagowania na takie zagrożenia w przyszłości ... Niby nic takiego, a oprogramowanie na początku niewielki plik, który po odnalezieniu interesującej treści pobierał i ściągał na zainfekowany komputer kolejne swoje komponenty, które podłączały się pod mikrofon, pod kamerę w komputerze a także pod bluetooth, dzięki czemu mógł program sparować się ze sprzętem w pobliżu 10 metrów i także go inwigilować np nasze telefony. Kopiował, nagrywał, przetwarzał wysyłał ... niby takie nic się nie stało ▼▼▼

    OdpowiedzUsuń