środa, 23 stycznia 2013

OZZ, oddaj moje 100 milionów!

Bardzo ciekawy tekst w dzisiejszym Dzienniku Gazecie Prawnej pt. „Organizacje zbiorowego zarządzania przejadają tantiemy twórców” autorstwa Sławomira Wikariaka.

Autor podliczył wpływy do OZZ (takich jak ZAIKS, ZPAV, STOART, Kopipol) oraz przyrównał je z kwotami, które OZZ wypłacają twórcom. Dla przypomnienia – do tego zostały one powołane i taki jest sens ich istnienia – wynagradzać twórców, w których imieniu zbierają pieniądze. Otóż, z łącznie zebranej puli pół miliarda złotych, blisko sto milionów zostało w stowarzyszeniach. Najbardziej ciekawy jest jednak komentarz Włodzimierza Wiśniewskiego, dyrektora biura zarządu Stoartu:

Są dwa główne powody tego, ze nie wypłaciliśmy wszystkich pieniędzy uprawnionym. Część z nich przysługuje artystom, którzy nie są członkami żadnej z organizacji chroniących prawa wykonawcze. Te pieniądze są dla nich naliczone i czekamy, aż się po nie zgłoszą.

Drugi powód to rozliczenia międzynarodowe. Znaczna część niewypłaconych środków należy się artystom zagranicznym (…) dopóki z poszczególnymi krajami nie zostaną uzgodnione zasady transferu pieniędzy, to nie mogą one być wypłacane.

Gdyby ktoś się zatem zastanawiał, jak OZZ-y rozdzielają zbierane na rzecz tantiem pieniądze - trzymają je na (oprocentowanym?) rachunku bankowym i czekają, aż ktoś się po nie zgłosi – czy to twórca polski czy zagraniczny. Proponuję, aby każdy kto napisał i opublikował jakiś artykuł, piosenkę, zrobił zdjęcie itd. zwrócił się do wszystkich OZZ z zapytaniem, czy nie czeka na niego jakaś okrągła sumka (przynajmniej teoretycznie). W czasach kryzysu – jak znalazł. Poszukiwania można zacząć tu. Nota bene, ZAIKS poszukuje np. twórcy o nazwisku Przybylska Sława, co wydaje się zadaniem stosunkowo prostym, czy Pola Negri, co znowu może być raczej utrudnione. Także transfer pieniędzy do „poszczególnych krajów”, jak widać, napotyka trudności. Wyobrażam sobie, że większość ze zgromadzonych środków należy do twórców z jednego, bardzo konkretnego kraju. Może więc lepiej byłoby wypracować najpierw porozumienia ze 190 pozostałymi, aby to jedno było perfekcyjne?
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Inny przykład? Kopipol. Zgodnie z informacją z artykułu, przez lata środki nie były wypłacane twórcom bezpośrednio, a jedynie pośrednio, tzn. na przykład jako… granty. Brakuje w artykule wyjaśnienia, jak się to ma do sprawiedliwego wynagrodzeni twórców. Skoro granty rozdysponowywane są w konkursach, to prawdopodobnie nie trafią one do 99% reprezentowanych przez OZZ twórców. Moim skromnym zdaniem nie jest to zatem „pośrednie” wynagrodzenie, tylko „żadne” wynagrodzenie. Stan rzeczy Kopipol postanowił zmienić w tym roku, i jak pochwalił się w swoim sprawozdaniu:

Pionierski charakter wdrażanej repartycji indywidualnej, stosunkowo krótki okres jej funkcjonowania oraz fakt, że jest to pierwsza próba dokonania takiego podziału czyniona w środowisku akademickim, zadecydowały o tym, ze stowarzyszenie wypłaciło 79 tys. zł 171 twórcom.

Oszczędzając czytelnikom bloga liczenia – jest to 461,99 złotych na osobę. Ile pieniędzy Kopipol zebrał w sumie? 4.500.000 zł. Do podziału dla 7.000 członków. Zakładając, że każdy dostałby po równo, byłoby to 642,86 zł. Byłoby, gdyby nie fakt, że Kopipol za swoje usługi nalicza… 30% (czyli 1.350.000 zł). Nie wyliczę Państwu, ile to złotych na głowę zatrudnionego w tym stowarzyszeniu, bo nie mam danych – ile osób tam pracuje. Zakładam jednak, że nie jest to największy pracodawca w Polsce, więc będzie to (nieco) więcej, niż 400-600 zł. Jak tłumaczy Jacek Kargul z Kopipolu:

Koszty te są adekwatne do skali działań prowadzonych przez stowarzyszenie. Mam tu na myśli zwłaszcza działania sądowe, a także wizytacje skierowane wobec zobowiązanych do płacenia. Nie można tez nie odnotować, ze w 2011 r. zleciliśmy kolejne badania statystyczne oraz opracowanie kosztownego oprogramowania do rozliczania opłat online.

O połowę mniej nalicza ZAIKS, bo jedynie 16%. Przy obrotach tego giganta daje to jednak kwotę 55.000.000 zł (pięćdziesiąt pięć milionów złotych). Tu z wyjaśnieniami spieszy Anna Biernacka, rzecznik ZAiKSu:

Pieniądze te są wykorzystywane wyłącznie w celu pokrycia kosztów działalności ZAiKS, na wynagrodzenia pracowników, narzędzia pracy, telefony, media, koszty procesów sadowych, windykacji itd. Nie działamy dla zysku i go nie generujemy.


Rachunek się zgadza, skoro wizytacje inspektorów mogą trwać nawet 10 godzin w jednej restauracji. Każdy utwór trzeba wysłuchać, wynotować, a przy okazji coś zjeść i wypić.

0 komentarze:

Prześlij komentarz