wtorek, 11 marca 2014

Kazusy konkursowe IP Challenge 2014

Poniżej przedstawiam Państwu kazusy konkursowe IP Challenge 2014. Można się zmierzyć samemu z postawionymi problemami. Można też poczekać na wyniki, które będą dostępne za około dwa tygodnie, po sprawdzeniu prac przez dr. Wojciecha Machałę z Instytutu Prawa Cywilnego WPiA Uniwersytetu Warszawskiego.

Łącznie do zdobycia jest 40 punktów:
 - analiza stanu faktycznego: 0 – 10 punktów,
 - analiza możliwych kroków prawnych klienta: 0 – 10 punktów,
 - analiza sytuacji prawnej klienta w ewentualnym sporze sądowym: 0 – 10 punktów,
 - styl opinii prawnej: 0 – 5 punktów,
 - kompozycja opinii prawnej: 0 – 5 punktów.

Kazus – grupa A

Instytut Rozwiązywania Problemów Kosmosu instytut badawczy („IRPK”) opracował na zamówienie Starostwa Powiatowego w Bermudach następujący dokument:

„Instrukcja postępowania w przypadku spotkania z kosmitą:
1. Niniejsza instrukcja określa zasady postępowania w przypadku spotkania osób, których dotyczy, z kosmitami. Postanowienia niniejszej instrukcji mają charakter niewiążących zaleceń, chyba że wyraźnie wskazano inaczej.
2. Określenia użyte w dalszej części niniejszej Instrukcji oznaczają co następuje:
a) Kosmita – jednostka komunikatywna, co do której zachodzi prawdopodobieństwo pochodzenia pozaziemskiego;
b) Spotkanie – styczność z Kosmitą, przybierająca postać Spotkania Bezpośredniego lub Komunikacji na Odległość;
c) Spotkanie Bezpośrednie – Spotkanie, charakteryzujące się nawiązaniem kontaktu wzrokowego lub werbalnego bez użycia środków komunikacji na odległość (n.p. łączności satelitarnej, Internetu)
d) Komunikacja na Odległość – Spotkanie z użyciem środków komunikacji na odległość.
3. We wszelkich formach kontaktów i Spotkań należy bezwzględnie zachować ostrożność, z jednoczesnym poszanowaniem godności Kosmity. Kosmitę należy traktować jak człowieka.
4. Spotkania i kontakty z Kosmitami wymagają zachowań delikatnych.
5. Podstawowym priorytetem w Spotkaniach z Kosmitami jest ochrona godności rodzaju ludzkiego.
6. W Spotkaniach Bezpośrednich z Kosmitami należy unikać zachowań gwałtownych, wyzywających oraz wskazujących na pogardliwy lub lekceważący stosunek do Kosmity.
7. W miarę możliwości, Spotkanie Bezpośrednie z Kosmitą powinno rozpocząć się od powitania i przedstawienia się. Zalecane jest użycie hasła: „Nie jesteś dla nas obcy”.
8. W Komunikacji na Odległość należy zachować formy grzecznościowe właściwe dla kontaktów między obcymi sobie ludźmi.
9. Zarówno podczas Spotkań Bezpośrednich, jak i w Komunikacji na Odległość należy umożliwić Kosmicie swobodną wypowiedź.
10. W Spotkaniach z Kosmitami należy bezwzględnie unikać prezentowania negatywnych cech rodzaju ludzkiego.
11. W przypadku agresywnej postawy ze strony Kosmity, należy stosować adekwatną obronę konieczną. Zabicie Kosmity dopuszczalne jest wyłącznie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia dla życia człowieka lub zwierzęcia domowego ze strony Kosmity.
12. Każdy przypadek Spotkania z Kosmitą należy zgłosić do Agencji Problemów Kosmicznych, przedstawiając raport ze Spotkania sporządzony według wzoru stosowanego przez Agencję Problemów Kosmicznych.
13. Instrukcja wchodzi w życie z dniem wydania.”

Pomiędzy Powiatem Bermudy (reprezentowanym przez Starostę) a IRPK zawarta została 13 lipca 2012 umowa o dzieło, z której wynikał obowiązek opracowania przez IRPK instrukcji oraz wydania jej Starostwu. Umowa określała również terminy wykonania dzieła oraz wynagrodzenie za jego wykonanie w kwocie X złotych. IRPK wykonał umowę terminowo i otrzymał od Powiatu Bermudy ustalone wynagrodzenie.

Instrukcja ukazała się 1 maja 2013 r. w Dzienniku Urzędowym Powiatu Bermudy jako zarządzenie Starosty Powiatu regulujące postępowanie pracowników Starostwa. 1 października 2013 r. ukazała się książka autorstwa Pawła Orangutana pt. „Kosmiczne bzdety”, w której autor opisuje różne absurdalne pomysły dotyczące badania kosmosu. Jednym z tematów jest zamówiona przez Starostwo w Bermudach i wdrożona przezeń instrukcja (j.w.). W książce instrukcja została przytoczona w całości i opatrzona krytycznym i złośliwym komentarzem. Wydawcą książki jest Wydawnictwo Z Kosmosa S.A. z siedzibą w Warszawie.

Proszę przygotować dla Instytutu Rozwiązywania Problemów Kosmosu oraz Wydawnictwa Z Kosmosa opinie prawne dotyczące potencjalnych kroków prawnych z zakresu własności intelektualnej przeciwko autorowi i wydawcy książki (dla IRPK) oraz środków ochrony przeciwko zarzutowi naruszenia prawa autorskiego (dla Wydawnictwa Z Kosmosa). Proszę przygotować dla Instytutu Rozwiązywania Problemów Kosmosu opinię prawną dotyczącą przysługujących mu środków prawnych, z uwzględnieniem analizy sytuacji prawnej IRPK w ewentualnym sporze sądowym oraz potencjalnych zarzutów Wydawnictwa Z Kosmosa.

Kazus – grupa B

Studio Architektoniczne A(r)cha! Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie nabyło u Kreatoris Sp. z o.o. z siedzibą w Poznaniu program komputerowy do projektowania architektonicznego pod nazwą handlową Archduke. Sam program ściągnięto ze strony internetowej spółki Kreatoris. Studio złożyło jednocześnie zamówienie na licencje na korzystanie z programu na 10 stanowiskach komputerowych. Kreatoris w odpowiedzi na zamówienie wystawiła fakturę, określając przedmiot sprzedaży jako „10 licencji na korzystanie z programu Archduke z obsługą posprzedażową”. Jednocześnie na fakturze znalazła się adnotacja „Warunki licencji na stronie www.kreatoris.com/archduke”. Zarazem na tejże stronie, z której pobrano program i za pośrednictwem której złożono zamówienie, znajdowało się zastrzeżenie tej samej treści i klikalne okienko „Zapoznałem się z treścią warunków licencji i akceptuję je.” 

W opisanych wyżej warunkach licencji znajdują się m.in. postanowienia następującej treści:
„Kreatoris Sp. z o.o. udziela nabywcy licencji na zwielokrotnianie Programu poprzez jego zainstalowanie na komputerach w liczbie wskazanej w Zamówieniu, stosowanie Programu przez komputery, na których został zainstalowany zgodnie z licencją, wykonanie kopii zapasowej. Nabywca licencji nie ma prawa udzielania dalszych licencji. Przekroczenie zakresu licencji zobowiązuje nabywcę każdorazowo do zapłaty na rzecz Kreatoris Sp. z o.o. kary umownej w wysokości 10.000 zł.”

Z uwagi na kryzys w branży projektowej Studio zmniejszyło stan zatrudnienia i nie zainstalowało programu na 10 tylko na 6 stanowiskach komputerowych. Zawarło jednocześnie z innym studiem (Partacki Architekci Sp. z o.o. w Krakowie) umowę zatytułowaną „Umowa odsprzedaży licencji”, na mocy której przeniosło na Partacki Architekci pozostałe 4 licencje nabyte od Kreatoris. Jednocześnie Partacki Architekci pobrała program Archduke ze strony Kreatoris, nie składając jednak w Kreatoris zamówienia.

Partacki Architekci zainstalowała program na 4 stanowiskach komputerowych i rozpoczęła jego stosowanie. Miesiąc po rozpoczęciu stosowania programu przez Partacki Architekci wykryto w nim usterkę. Partacki Architekci wystąpił do Kreatoris o usunięcie tej usterki, wskazując, że usuwanie usterek programu stanowi jedną z czynności obsługi posprzedażowej, a taką obsługę uzyskał poprzednik prawny Partacki Architekci – Studio Architektoniczne A(r)cha! W wyniku tego wystąpienia Kreatoris dowiedziała się o sprzedaży 4 z 10 licencji przez Studio, co uznała za naruszenie swoich interesów. Polityka marketingowa Kreatoris przewidywała bowiem progresywny rabat na opłatach licencyjnych (konkretnie w przypadku nabycia 10 do
20 licencji wynosił on 5%, od 20 do 50 – 7%, a powyżej 50 – 10%).

Proszę przygotować dla Partacki Architekci Sp. z o.o. opinię prawną dotyczącą możliwych kroków prawnych przeciwko spółce ze strony Kreatoris Sp. z o.o., z uwzględnieniem analizy sytuacji prawnej Partacki Architekci w ewentualnym sporze sądowym.

sobota, 1 marca 2014

Ostatni dzwonek na bycie usłyszanym

Prawo autorskie to bodaj najczęściej i najszerzej komentowana część prawa (z przerwą na sprawy a’la mama małej Madzi, kiedy wszyscy ekscytują się prawem karnym). Nic dziwnego, regulacje te dotyczą każdego z nas – kiedy kupujemy książkę, oglądamy film w kinie lub Internecie czy uzupełniamy odtwarzacz mp3 o nowe albumy. Spora część z nas przy wykonywaniu powyższych czynności czyjeś prawa autorskie zresztą narusza. Między innymi dlatego, Komisja Europejska prowadzi obecnie konsultacje na temat zmian w prawie autorskim. A ja pragnę Państwa zachęcić do udziału w tych konsultacjach (do 5 marca 2014 roku), przekazując jednocześnie swoje zdanie na temat reformy prawa autorskiego w Europie.

 A gaunt adolescent consults a weary specialist, Carl Jose
Wellcome Library, London

Protesty w sprawie ACTA, które odbywały się ponad dwa lata temu, miały jedną cechę, na którą zwracano często uwagę. Ludzi w nich uczestniczących nie łączyło często nic, poza tą sprawą. Zwołani ad hoc przez różnorakie kanały elektroniczne, wyrażali swój sprzeciw przeciwko tej konkretnej umowie międzynarodowej. Jeśli mieliby decydować o innych rzeczach, nie doszliby do porozumienia. Reforma prawa autorskiego jest tematem o wiele bardziej złożonym, ale w tym przypadku wykazuje istotne podobieństwo. Prawa autorskie są krytykowane od lewa do prawa, z różnych pozycji i pobudek. Może to oznaczać, że potrzeba zmiany jest duża, a sam pomysł - nie do końca wypalił.

W moim przekonaniu, nie można pozbawić autorów godziwego wynagrodzenia za ich wysiłek umysłowy, a owa „godziwość” musi znajdować oparcie w jakichś miernikach, z których najprostszymi są np. liczba sprzedanych egzemplarzy dzieła, pobrań czy wyświetleń. Wynagrodzenie to musi też zakładać, że praca twórcza jest czasochłonna i wysoce niepewna, jeśli chodzi o rezultat. Ochrona musi być także rozciągnięta w czasie, choć dyskusyjnym jest czy powinna wybiegać aż tak w przyszłość, jak obecnie (70 lat po śmierci twórcy). Taka ochrona nie przysługuje de facto 99% produkowanych dziś na świecie towarów, z tej prostej przyczyny, że dużo szybciej ulegną one (samo)zniszczeniu.

Nie można natomiast zamykać oczu na istniejące problemy prawa autorskiego, których zresztą znakomitą część poruszają wspomniane konsultacje społeczne. Prawo to ewidentnie nie przystaje do gwałtownego rozwoju technologicznego ostatnich 25 lat, co znowu przyznają wszyscy – i korzystający z utworów (bo ogranicza ich w korzystaniu z tych dóbr), i zarabiający na nich (bo ich również ogranicza, ale w skutecznym pobieraniu należnego wynagrodzenia).

Stąd, wspólnie z innymi osobami zajmującymi się własnością intelektualną, z inicjatywy Kuby Daneckiego z Centrum Cyfrowego, postanowiliśmy zabrać publicznie głos w konsultacjach społecznych, mając nadzieję, że skłoni to również Państwa do wyrażenia swojego stanowiska. 

Poniżej przedstawiam swoje wypowiedzi do części z pytań zawartych w formularzu opublikowanym przez Komisję Europejską.

Prosty w obsłudze i ułatwiający nawigację formularz konsultacyjny w języku polskim znajdą Państwo TUTAJ. Strona źródłowa Komisji Europejskiej znajduje się TUTAJ.

Gorąco polecam skorzystać z realnej możliwości zabrania głosu w tej ważnej dla każdego obywatela UE sprawie. W przeciwieństwie do prostych i popularnych „protestów w social media”, ten może zostać usłyszany. A zajęcie stanowiska w kwestiach najważniejszych nie zajmie więcej czasu, niż „zalajkowanie” celnego mema na Facebooku.

A medical consultation while a patient dies
Wellcome Library, London 

1. Czy spotkali się Państwo z problemami w zakresie dostarczania usług online wewnątrz Unii Europejskiej?

Użytkownicy Internetu mogą natknąć się czasami na komunikat: „treść niedostępna w Twoim obszarze geograficznym”, lub podobny. Oznacza to mniej więcej tyle, że licencje, na których udostępniany jest dany materiał, nie obejmują Polski (lub innego kraju, w którym aktualnie się znajduje użytkownik). Nie widzę przeszkód, żeby treści udostępnione raz na terytorium UE, korzystały ze swobody przepływu usług – co jest przecież fundamentem Unii – i były dostępne dla wszystkich Europejczyków. Oczywiście, koszt takich licencji globalnie będzie wyższy, ale akurat dla polskiego internauty (bo, wbrew pozorom, Internet też ma swoją narodowość) sytuacja powinna być korzystniejsza, bo zapłaci bogatszy.

11. Czy podanie hiperłącza odnoszącego do utworu lub innego przedmiotu chronionego prawem autorskim, zawsze lub w niektórych przypadkach, powinno wymagać zezwolenia posiadacza praw?

Pytanie jest o tyle ciekawie sformułowane, że nie zakłada odpowiedzi „nigdy nie powinno wymagać zezwolenia posiadacza praw”. Natura internetu, tzn. powszechna dostępność treści o każdym czasie i z każdego miejsca, jest znana. Jeśli zatem ktoś korzysta z niego i umieszcza w nim treści w stosunku do których przysługuje mu ochrona prawnoautorska w sposób umożliwiający dotarcie do nich przez hiperłącze (link), to wg mnie godzi się na to, że link ten będzie dystrybuowany na wszelkie możliwe sposoby, wszelkimi możliwymi kanałami. Podanie linku nie oznacza w końcu „publikacji”, jak twierdzą czasami polskie sądy, ale jest naturalnym sposobem korzystania z Internetu i jedynie drogowskazem do udostępnionych, opublikowanych wcześniej treści.

Dyskusyjna jest natomiast ewentualna odpowiedzialność za linkowanie do treści, które zostały udostępnione w sposób nieuprawniony. Wydaje się jednak, że – o ile nie można przypisać takim działaniom złej wiary, czyli umyślnego odsyłania do treści naruszających prawa osób trzecich – w takim przypadku roszczenia powinny być kierowane do osoby, która publikacji dokonała. Trudno oczekiwać, że każdy użytkownik internetu będzie badał prawne podstawy takiej publikacji. Zakładam przy tym, że w szczególności w sytuacji obchodzenia prawa przez tworzenie serwisów, które „tylko linkują” w sposób masowy do treści naruszających cudze prawa autorskie, powodowałoby odpowiedzialność odszkodowawczą.

13. Czy spotkali się Państwo z ograniczeniami przy próbie odsprzedania plików cyfrowych, które zostały wcześniej nabyte (np. pliki mp3, e-booki)?

Takie ograniczenia oczywiście istnieją, bo w obrocie najczęściej nie istnieje coś takiego, jak sprzedaż pliku, a jedynie sprzedaż licencji na wykorzystywanie tegoż pliku. Licencja taka najczęściej nie pozwala na jej przenoszenie bez zgody właściciela prawa (konia z rzędem temu, kto taką zgodę uzyska).

Czy istnieją przy tym przeszkody, aby pliki traktować jednak jak rzeczy? Nie jest to przecież nic innego, jak ładunek elektromagnetyczny czy seria linii i rowków na płycie (albo dowolny inny sposób utrwalenia pliku cyfrowego). Przyjęcie takiej fikcji prawnej rozwiązałoby wiele problemów związanych z korzystaniem z takiej „rzeczy”, przynajmniej w obrocie konsumenckim.

15. Czy stworzenie systemu rejestracji na poziomie europejskim pomogłoby w identyfikacji i licencjonowaniu utworów i innych przedmiotów prawa autorskiego?

Sądzę, że nie powinniśmy się ograniczyć do samego „rejestru”, ale aktowi rejestracji nadać znaczenie prawne. Na przykład takie, że majątkowe prawa autorskie do utworów przysługiwałyby w ciągu 5 lat od ich pierwszej publikacji, a później tylko w przypadku cyklicznego odnawiania tychże praw w ogólnoeuropejskim rejestrze (np. co kolejne 5 lat). W ten sposób rozwiązują się choćby problemy związane z dziełami porzuconymi. Prawa autorskie przysługiwałyby bowiem każdemu, kto wykazuje minimalne zainteresowanie w ich zachowaniu.

Nie ma także technologicznych przeszkód, aby każdy użytkownik – konsument lub przedsiębiorca – mógł wykupić poprzez taki system on-line standardowe typy licencji, ewentualnie skontaktować się z właścicielem praw. Dokonywanie płatności w ten sposób, z uwzględnieniem niskiej prowizji – opłaty urzędowej, pozwoliłoby utrzymać system oraz umożliwić dokonywanie wszelkich czynności rejestrowych w sposób bezpłatny.

W swojej pracy zawodowej współpracuję najczęściej z autorami oraz właścicielami praw autorskich, a także przedsiębiorcami wykorzystującymi utwory objęte ochroną prawnoautorską. Na pierwszy rzut oka, powyższy pomysł stoi w sprzeczności z interesem osób, które reprezentuję. W sposób istotny ogranicza przecież ich prawa. W moim przekonaniu, nie jest to jednak pomysł przeciwko przedsiębiorcom, czy przeciwko innowacjom, ale właśnie popierający je, ponieważ upraszczający i wyjaśniający relacje właścicielskie. Dzięki temu, prowadzenie biznesu, działalności twórczej, naukowej i kulturalnej stałoby się prostsze, a ryzyko naruszenia czyichś praw autorskich ograniczone niemal do zera.

Co więcej, system mógłby posiadać funkcjonalność wyszukiwania tekstem, dźwiękiem i grafiką. Każdy w prosty i szybki sposób mógłby zatem dowiedzieć się (albo przynajmniej uprawdopodobnić) czy utwór, który zamierza wykorzystać podlega ochronie.

Oczywiście o to, że dla prawników pracy zabraknie, się nie obawiam.

20. Czy obecne terminy ochrony prawnoautorskiej są wciąż odpowiednie w kontekście środowiska cyfrowego?

Kolejne pytanie z supozycją. Czy 70-letni termin ochrony prawnoautorskiej, liczony od śmierci autora, kiedykolwiek był „odpowiedni”? Oczywiście, korzystają na tym niektórzy spadkobiercy twórców, których ten okres miał w szczególności chronić. Jest jednak promil w stosunku do korzyści właścicieli praw. Często bardzo konkretnych właścicieli.

Nie ma w zasadzie racjonalnego powodu, dla którego ochrona prawnoautorska miałaby w tak zdecydowany (czy w ogóle w jakikolwiek) sposób odbiegać od ochrony patentowej, która wynosi lat 20 (i pociąga za sobą konieczność ponoszenia sporych kosztów w jej utrzymaniu).

Kusząc się na rys historyczno-socjologiczny, powód takich odmienności widziałbym w zainteresowanych stronach. W przypadku patentów, z jednej są wynalazcy, inwestorzy, producenci i posiadacze patentów, ale z drugiej – inni wynalazcy, inwestorzy, producenci i posiadacze patentów, którzy potencjalnie chcieliby mieć udział w torcie, ze sprzedaży chronionych produktów. W przypadku praw autorskich, z jednej strony są – wyjątkowo skoncentrowani w wymiarze globalnym – właściciele praw autorskich, czerpiący dochody z ich licencjonowania, z drugiej natomiast „tylko” konsumenci i drobni twócy, szerzej niezorganizowani i zasadniczo nie zabierający głosu w sprawie.

I to jest właśnie powód, dla którego powinni Państwo wziąć teraz udział w prowadzonych konsultacjach.


Przed zabraniem głosu, mogą się także Państwo zapoznać ze zdaniem innych: